„Miej serce i patrzaj w serce”

   Czy to możliwe, żeby ta jedna z najpiękniejszych sentencji polskiego romantyzmu była skierowana do lekarzy? Niemożliwe. Przede wszystkim dlatego, że w roku 1821, kiedy Adam Mickiewicz pisał balladę Romantyczność, kardiologia jeszcze nie istniała. Zaledwie kilka lat wcześniej wynaleziono stetoskop, pozwalający osłuchiwać tony i szmery serca. Lekarze nie dysponowali wówczas żadną inną metodą diagnostyki układu krążenia. Słowa Adama Mickiewicza nie zrodziły się jednak z utyskiwań nad niedoskonałością medycyny. Zrodziły się z żalu, że nie dostrzegamy serca, że stawiamy je niżej w hierarchii  niż „mędrca szkiełko i oko”.

   Dzisiejszy świat jest jeszcze mniej romantyczny niż świat poety. W wielu dziedzinach społecznego życia, serce nie tylko nie jest potrzebne, a wręcz wydaje się przeszkadzać. Składamy nieustanny hołd rozumowi, sprytowi, inteligencji, które mają nas zaprowadzić do szczęścia. Jak w takich warunkach okazywać serce? Nawet my, lekarze, zobowiązani przysięgą Hipokratesa, gubimy się w tym wszystkim. A może to właśnie my powinniśmy w pierwszym rzędzie stać się odbiorcami mickiewiczowskiego hasła? Kiedy bowiem, jeśli nie w chorobie, okazywać bliźniemu serce i wyciągać pomocną dłoń? Być może części z nas się uda, poza wiedzą i doświadczeniem, objawić takie oblicze naszego zawodu.

   W serce wpatrujemy się wszyscy. W europejskiej kulturze jest symbolem życia, miłości, człowieczeństwa. Wydaje się być narządem ważniejszym niż inne, gdyż nie tylko pracuje, pełniąc swoje fizjologiczne funkcje, ale także podpowiada, otacza opieką, szuka wzajemności. Serce zachwyca i fascynuje, najbardziej chyba nas, kardiologów. Chociaż wiemy o nim tak wiele, ciągle zachowuje tajemnice. Umiemy je badać, mierzyć jego wielkość, siłę uderzenia. Wiemy, że pracuje nieprzerwanie, że kurczy się dziesiątki tysięcy razy, byśmy mogli przeżyć jeden dzień. Wiemy, że poddaje się regulacji układu nerwowego, oplecione gęstą siecią jego włókien, że współdziała z innymi narządami, mięśniami, gruczołami. Nic nie dzieje się w ludzkim organizmie, czego serce by nie zauważyło. Pozwala nam ciężko pracować, tłocząc w wysiłku litry krwi, a jednocześnie bywa tak wrażliwe, że odpowiada na szept, słowo, spojrzenie. Wpatrujemy się w serce nasze i naszych bliskich. Dbajmy o to, by biło rytmicznie, by zapewniało siły  i dobre samopoczucie. Dbałość o serce to zadanie na długie lata. To przejaw świadomości i dowód zrozumienia, jak cennym darem jest nasze życie i zdrowie.

Mirosław Kowalski